Odroczenia służby wojskowej i przenoszenie do rezerwy, WKU

Jak nie pójść do wojska - o odroczeniach i przenoszeniu do rezerwy słów kilka...

Spis treści

Obowiązek obrony Rzeczypospolitej
Kategorie zdrowotne
Odroczenia służby wojskowej
Przeniesienie do rezerwy
Alternatywne metody odbycia ZSW
Typowe problemy, z którymi borykają się poborowi
Posłowie



Niniejsze opracowanie dotyczy stanu prawnego na dzień 15.08.2007 r.




Obowiązek obrony Rzeczypospolitej

Otóż właśnie, obowiązek taki nakłada na każdego Polaka Konstytucja. Wykonanie tego obowiązku definiuje "Ustawa o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej". W skrócie - w czasie pokoju, zdrowi mężczyźni podlegają obowiązkowi tzw. zasadniczej służby wojskowej (ZSW) w systemie skoszarowanym, trwającej 9 miesięcy lub, jeśli są absolwentami studiów wyższych - przeszkolenia wojskowego, trwającego 3 miesiące. Do ustawy Minister Obrony Narodowej oraz Rada Ministrów wydała kilka, kluczowych dla tematu poboru i odroczeń, rozporządzeń:

W trakcie czytania dalszej części tej strony warto mieć ww. dokumenty otwarte w okienkach obok i zerkać w przypadku odniesień do nich w tekście. Warto je też przynajmniej raz przeczytać. Pamiętaj - kluczem do tego, żeby w razie jakichś kłopotów nie trafić do 'woja', jest znajomość i zrozumienie przepisów. Nie nabędziesz tego wyłącznie po przeczytaniu tego opracowania - koniecznie musisz przeczytać i zrozumieć ustawę i rozporządzenia do niej. W tym opracowaniu część rzeczy mogłem pominąć, może nawet coś przekręcić - w ww. aktach prawnych jest "cała prawda, i tylko prawda".

W dobie wojen prowadzonych zdalnie sterowanymi pociskami, kontrolowanymi za pomocą kamer z bezzałogowych samolotów, idea poboru w wydaniu polskim wydaje się śmieszna, a może i tragiczna. Żołnierz, który przesiedział w koszarach 9 miesięcy i przez ten czas dostał dwa razy ostrą amunicję do ręki (ale strzelać nią pozwolili tylko raz...), nie ma szans w jakimkolwiek nowoczesnym konflikcie zbrojnym. Podobnie cała armia, z takich żołnierzy się składająca. Uzawodowienie armii jest nieuniknione. Wiedzą o tym także rządzący, jednak mimo zapowiedzi, na razie brakuje na to pieniędzy i najprawdopodobniej w najbliższym czasie stan ten się nie zmieni. Tak że pobór i ZSW czeka nas przez najbliższe kilka, kilkanaście lat na pewno. Zapewne można by wprowadzić etap pośredni, w którym spore przecież pieniądze przeznaczane na skoszarowanie i szkolenie 80 tys. poborowych ZSW rocznie, przeznaczone byłyby w większości na wojsko zawodowe, a z pozostałej niewielkiej części sfinansowano by szkolenie obywateli z zakresu szeroko rozumianego przysposobienia obronnego. Za to szkoleni byliby wszyscy obywatele, także ci obecnie uznani za niezdolnych do służby w czasie pokoju (kat. D), kobiety, przenoszeni gremialnie do rezerwy absolwenci wyższych uczelni itd. Szkolenia takie mogły by być realizowane w systemie weekendowym, nieskoszarowanym, w jednostkach znajdujących się w pobliżu miejsca zamieszkania szkolonego. Dzięki takim szkoleniom każdy obywatel mógłby poznać podstawy obchodzenia się z bronią, zachowania w czasie konfliktu zbrojnego i innych zagadnień tego typu. Obecnie takie zagadnienia zna tylko ułamek społeczeństwa, który w tym celu był przez 9, 18, 24 lub nawet 36 miesięcy (marynarka wojenna przed laty - tyle tam trwała ZSW!) tarzany w błocie po poligonie, wraz z popołudniową nudą i wieczornym piciem wódki i wyżywaniem się na młodszych stażem kolegach.

Ogólna uwaga ode mnie - z moich doświadczeń wynika, że WKU to najbardziej przyjazny obywatelowi urząd. A z różnymi urzędami mam kontakt non-stop ze względów zawodowych i coś mogę na ten temat powiedzieć. Możliwe, że moja WKU jest wyjątkiem - nie wiem. W każdym razie chciałbym uczulić, że tam pracują normalni ludzie, na ogół kobiety - nie warto przychodzić od razu naburmuszonym i nastawionym na walkę, zwłaszcza jeśli sprawa jest prosta do załatwienia. Rozumiem negatywne emocje, jakie budzi instytucja WKU, jednak uśmiechem dużo łatwiej coś zrobić, niż kłótniami. Zatem dopóki ktoś w WKU nie zacznie Wam robić jakichś problemów - bądźcie mili. Nic nie stracicie, możecie tylko zyskać.

Kategorie zdrowotne

Każdy poborowy jest w wieku 18 lat skierowywany na rejestrację, podczas której przechodzi badanie przez wojskową komisję lekarską. Na tym etapie mało kto interesuje się faktem, czy ma jakieś schorzenia uniemożliwające odbywanie ZSW w czasie pokoju. No chyba, że jest ewidentnie na coś chory, niepełnosprawny. Na ogół zatem dostaje się na tym etapie kategorię zdrowia A, która oznacza zdolność do pełnienia służby wojskowej. Kiedyś było bardzo trudno "wykazać się" chorobą na tyle poważną, aby otrzymać kategorię D (oznaczającą niezdolność do służby w czasie pokoju). Pod koniec lat 90-tych, po serii wygranych przez poborowych procesów sądowych o odszkodowania w związku z pogorszeniem się różnych schorzeń w czasie odbywania ZSW, komisje lekarskie przeszły w drugą skrajność - zaczęły bardzo skrupulatnie badać poborowych, dmuchać na zimne i z własnej inicjatywy doszukiwać się ew. schorzeń. Zjawisko miało taką intensywność, że dotykało nawet osoby, które chciały związać życie z wojskiem i potem musiały paradoksalnie udowadniać, poprzez badania w cywilnych ośrodkach opieki zdrowotnej, że nie są chore na to, co się komisji wydaje...

Zatem najprawdopodobniej masz kategorię A, inaczej pewnie nie czytałbyś tej strony. Kategorię zdrowia można zmienić w sytuacji, jeśli stan zdrowia od ostatniej komisji uległ zmianie. Z wnioskiem takim należy wystąpić do komendanta WKU. Niestety, jest z tym pewien problem - ze względu na brak pieniędzy (lekarze z komisji to zwykli, cywilni lekarze, którym trzeba płacić za badanie każdego ze skierowanych poborowych), WKU nie skierowuje na komisję każdego. Na ogół skierowuje dopiero takich, którzy złożyli wniosek, a którzy mają być powołani. Zatem trudno zmienić kategorię 'na zapas'.

Nie chcę i nie będę doradzał jakichkolwiek nielegalnych sposobów zmiany kategorii. Jeśli jesteś na coś chory, to jesteś, jeśli nie, to nie. Natomiast warto w sobie poszukać choroby. W rozporządzeniu (i nowelizacji) jest załącznik z listą schorzeń. Warto go przeczytać i zastanowić się, czy nie jest się na coś chorym. Wystarczy np. mieć stożek rogówki albo porządny astygmatyzm. Jest nieco schorzeń, z którymi ludzie żyją i często nawet nie zdają sobie sprawy, że je mają, a schorzenia te dają kategorię D. Kolega np. dostał kategorię D w związku z wrodzoną, genetyczną hiperbilirubinemią - mimo generalnie zdrowej wątroby miewał raz na kilka miesięcy napady lekkiej żółtaczki po wysiłku, ustępującej po chwili. W ogóle mu to nie przeszkadzało w życiu i był zaskoczony, kiedy lekarz z komisji, po wspomnieniu o tym (przy czym 'wyciągnął' to z kolegi, bo kolega nawet nie pomyślał, aby o takiej błahostce wspominać) wstemplował kategorię D. Obecnie już chyba wykreślono akurat to schorzenie, ale lektura rozporządzenia na pewno wskaże kilka innych tego typu chorób.

Na pewno nie warto kombinować z "żółtymi papierami" i symulowaniem pewnej grupy schorzeń, które na przykład nie pozwalają prowadzić samochodu. Znane są przypadki, kiedy WKU powiadamiało wydział komunikacji, który skierowywał na badanie sprawdzające możliwości zdrowotne do prowadzenia pojazdów. I wtedy poborowy stał przed dylematem - pozbawić się prawa jazdy i mieć kat. D, czy odwrotnie? Należy też pamiętać, że kategoria D wyklucza nas ze służby w służbach mundurowych, w części zawodów i u części pracodawców. Można też się natknąć na problemy w przypadku emigracji do Australii i zapewne w wielu innych momentach życia, i pewnie jak to bywa - w tych najmniej do tego odpowiednich.

Odroczenie służby wojskowej lub przeszkolenia wojskowego

Jak pewnie wszyscy wiedzą, istnieje możliwość odroczenia zasadniczej służby wojskowej. Skorzystał z tego chyba każdy, kto skończył szkołę średnią, bo o ile pamiętam, to już na tę ostatnią klasę szkoły średniej dawano odroczenie, chociaż wówczas pewnie mało kto zaprzątał sobie tym głowę i zdawał sprawę, że odbywało się to w takim trybie. W wieku 18 lat były ważniejsze sprawy. :)

Odroczenie ZSW lub przeszkolenia wojskowego odbywa się na wniosek poborowego. Nic nie dzieje się automatycznie. Tak że jeśli idziesz na studia i chcesz uzyskać odroczenie z tytułu pobierania tam nauki, musisz się pofatygować do WKU i złożyć wniosek, najlepiej dokumentując go np. zaświadczeniem z uczelni. Nic samo się nie stanie. Im wcześniej taką sprawę załatwisz, tym lepiej dla Ciebie. Nie czekaj na wezwania, na polecone, idź i załatwiaj sprawy z własnej inicjatywy. Po pierwsze unikasz tłoku - na ogół wezwania są wysyłane seriami i potem stoi się, czasem godzinami, w kolejce w WKU. Po drugie - załatwisz sprawę od razu i masz spokój, rodzina nie stresuje się poleconymi itp. Po trzecie - w okresach 'luźniejszych', kiedy nie ma poborowych przychodzących w związku z wezwaniami, panie (na ogół w WKU poborowych 'obsługują' kobiety) są dużo milsze i łatwiej coś załatwić. Po czwarte - w sytuacjach, kiedy odroczenie ustanie, lub kiedy musisz co roku donieść dokument, że nadal się uczysz, samodzielne, bezzwłoczne stawienie się jest Twoim obowiązkiem. Sprawy związane z odroczeniami i ich udzielaniem regulują art. 39-42 ustawy, które należy koniecznie przeczytać. Najlepiej kilka razy.

Generalnie odroczenia dzielą się na cztery podstawowe grupy:
  • odroczenia ze względu na pobieranie nauki
  • odroczenia ze względu na stan zdrowia
  • odroczenia ze względu na sytuację osobistą
  • odroczenia ze względu na kandydowanie lub sprawowanie mandatu posła


Można też wydzielić pewną grupę sytuacji, które nie dają odroczenia, natomiast powodują zaniechanie poboru do czasu ustąpienia 'przeszkody'.

Aby otrzymać odroczenie, należy złożyć wniosek w WKU. Wniosek na ogół trzeba udokumentować. Na ogół, bo szkoły i uczelnie mają obowiązek wysyłać do WKU zawiadomienia o rozpoczęciu nauki lub o jej zakończeniu/przerwaniu. Zatem czasami, jeśli do WKU zawiadomienie dotarło przed Twoją wizytą, mogą Ci odpuścić konieczność wystania się w kolejce do dziekanatu (chociaż teoretycznie nie powinni). To, co ma być we wniosku, znajdziesz w rozporządzeniu w sprawie udzielania odroczeń. W praktyce w WKU mają swoje formularze odbite na ksero i każą na miejscu wypełniać. Tak im wygodniej, bo wiedzą, że tam na pewno znajdują się wszystkie potrzebne dane i nic więcej. Ale teoretycznie nie mogą odmówić przyjęcia Twojego pisma, wydrukowanego w domu na komputerze. Wniosek nie musi być złożony osobiście. Można go również wysłać listem poleconym do właściwego WKU, gdyż jest to postępowanie administracyjne i możliwa jest taka forma (nie zawsze tak jest, np. po odbiór karty powołania należy zgłosić się osobiście).

Należy jednak nadmienić, że jeśli otrzymaliśmy wezwanie, no, to trzeba się zgłosić osobiście. Można przyjść wcześniej. Zawsze trzeba żądać potwierdzenia stawienia się na tej karteczce, która przyszła pocztą, bo były przypadki, kiedy WKU, nie wiadomo, czy celowo czy nie, twierdziła potem, że poborowy się nie stawił.

Odroczenia ze względu na pobieranie nauki

W obecnym stanie prawnym każdy uczący się mężczyzna, który podlega poborowi, otrzyma obligatoryjnie odroczenie ZSW lub przeszkolenia wojskowego na czas pobierania tej nauki. Jest to znacząca różnica w stosunku do poprzedniego stanu prawnego, w którym można było zostać powołanym do 28. roku życia, a odroczenia ze względu na pobieranie nauki były udzielane jedynie do 27. roku życia. Zostawał zatem rok przerwy, w trakcie którego można było poborowego powołać. Obecnie granice te zniesiono, czy też raczej przesunięto granicę możliwości powołania na wiek lat 50. Nie ma za to ograniczenia w możliwości odraczania ze względu na pobieranie nauki. Tak że teoretycznie można by się uczyć aż do pięćdziesiątki i w ten sposób nigdy nie trafić do wojska. W praktyce jest to... trudne i kosztowne. Jeśli już studiujesz - niemal na pewno najtańszym sposobem (poza emigracją) załatwienia tematu wojska jest ukończenie studiów.

Warto zwrócić uwagę na bardzo ważny aspekt nowego stanu prawnego - zniesiono granicę wiekową, do której odroczenie dawało uczęszczanie do szkoły policealnej. Obecnie, zgodnie z art. 39. ust. 1. pkt 6. ustawy, możliwe jest uzyskanie odroczenia w przypadku uczęszczania do dowolnej szkoły ponadgimnazjalnej, czyli wszelkiego rodzaju liceów, techników oraz szkół policealnych. Zwłaszcza te ostatnie stanowią ciekawy sposób na odroczenie służby wojskowej. Otóż dosyć liberalne prawo, dotyczące sposobu ich funkcjonowania, pozwala im prowadzić nabór właściwie non-stop. Na ogół takie szkoły nie przeprowadzają egzaminów wstępnych, jedynym warunkiem jest przyjście, złożenie świadectwa maturalnego, podpisanie umowy i potem terminowe uiszczanie opłat. Sam chodziłem do takiej szkoły i w umowie było napisane (dosłownie, to cytat), że najważniejszym obowiązkiem słuchacza jest terminowe regulowanie należności za naukę... Szkoły takie w dniu zapisania się na ogół wystawiają zaświadczenie do WKU o pobieraniu nauki, a z takim zaświadczeniem jeszcze tego samego dnia uzyskujemy odroczenie, a przynajmniej powinniśmy (opóźnienie decyzji o odroczeniu możliwe jest tylko w przypadku, jeśli wystąpią okoliczności wymagające dodatkowego wyjaśnienia).

Uwaga - do odroczenia konieczne jest zaświadczenie o pobieraniu nauki, wg wzoru z rozporządzenia. Nie zaświadczenie o tym, że przyjęto Cię do szkoły. Uważaj zatem, co dostałeś. Część szkół (tych mniej biegłych w naginaniu przepisów) wystawia np. w czerwcu jedynie zaświadczenia o zapisaniu się, a zaświadczenie o pobieraniu nauki dopiero we wrześniu. I to jest problem. Trzeba zapisać się do takiej szkoły, która ma odpowiednio sformułowany statut, z którego wynika, że nauka trwa tam na okrągło. Wtedy taka szkoła ma prawo wystawić zaświadczenie o pobieraniu nauki niemal w każdym momencie. Naciągane, ale w granicach aktualnego prawa. Czy i kiedy ktoś to ukróci - nie ma pojęcia.

Niemniej w przypadku szkoł policealnych trzeba nieco uważać. Oprócz pewnego chlubnego odsetka szkół, które powstały po to, aby uczyć, większość z nich powstała po nowelizacji przepisów (która to nowelizacja, nie ukrywajmy, była dla nich tak niesamowicie korzystna, że aż budzi to zastanowienie co do prawdopodobnej skali lobbingu przy jej uchwalaniu) i służy, moim zdaniem, wyłącznie do pobierania pieniędzy za wystawianie zaświadczeń do WKU. Moja szkoła policealna, czy też raczej jej oddział, sprawiała wrażenie, że należy do tej drugiej grupy. Oddział składał się z pokoju, dwóch komputerów, kserokopiarki i tyle. Niby był jakiś plan lekcji, ale nikt nie chciał powiedzieć, GDZIE te lekcje się odbywają. Podejrzewam, że w praktyce nie odbywały się nigdzie. Ale tak naprawdę to nie wiem, bo zrezygnowany panującym tam bałaganem nie uczęszczałem na zajęcia, w związku z czym wyrzucono mnie z tej szkoły po jednym semestrze.

A uważać trzeba konkretnie na dwie sprawy - na to z kim tak naprawdę podpisujemy umowę, oraz na warunki samej umowy. Sprawa pierwsza - szkoła, do której się zapisujemy, musi mieć uprawnienia szkoły publicznej i musisz się zapisać do takiego trybu nauczania, aby była to nauka na zasadach szkoły publicznej i był realizowany program MEN! Często ta sama firma prowadzi np. dwuletnią szkołę policealną oraz różne roczne. Na ogół tylko ta dwuletnia spełnia odpowiednie wymogi Ministerstwa Edukacji Narodowej i może być uznana za szkołę policealną, a nie za swoistą formę kursu zawodowego, na który uczęszczanie nie daje odroczenia! Tak że uważnie przeczytajcie, gdzie się zapisujecie, bo zapisanie się do 'złej' szkoły, bez uprawnień szkoły publicznej, wywoła jedynie rozbawienie pani w WKU, a wy wydacie głupio pieniądze. Po drugie - umowy z takimi szkołami są najeżone kruczkami. Aby wymienić te ważniejsze, wynikające z moich i znajomych doświadczeń:
  • wymóg wypowiedzenia umowy na miesiąc przed upływem semestru, w innym wypadku trzeba będzie zapłacić za kolejny. Tylko że nikt nie chce zdradzić, kiedy jest niby ten koniec semestru!
  • możliwość skreślenia z listy słuchaczy z powodu nieprzestrzegania regulaminu szkoły. Tylko że tego regulaminu nikt na oczy nie widział. Taki "paragraf 22", jednym słowem
  • bezprawne zastrzeżenia, że zgadzasz się na zatrzymanie dokumentów do czasu uiszczenia całej należnej kwoty. Otóż niezależnie od tego, że swoje długi trzeba płacić, to szkoła nie ma prawa przetrzymywać dokumentów po ustaniu umowy lub skreśleniu z listy słuchaczy. Świadectwo maturalne to Twój dokument, a jego przetrzymywanie jest przestępstwem. Na ogół telefon na Policję powoduje natychmiastowe oddanie papierów jeszcze przed zgłoszeniem się dyżurnego policjanta. Jest to problem istotny zwłaszcza w momencie, kiedy powstaje różnica zdań między Tobą a szkołą co do tego, ile masz zapłacić. Bo np. Ty uważasz, że skutecznie wypowiedziałeś umowę, a oni twierdzą dokładnie odwrotnie.


Najbardziej typowym problemem jest jednak problem z wypowiedzeniem umowy, tzn. ze spóźnieniem się z tym i koniecznością zapłaty za kolejny semestr. Moim zdaniem, skreślenie z listy słuchaczy (które, jeśli nie uczęszczasz na zajęcia, jest obligatoryjne, bo jest to jeden z warunków, dzięki którym szkoła ma autoryzację MEN) rozwiązuje umowę. Szkoła nie może pobierać przecież pieniedzy za usługę, której na pewno nie wykona, bo nie można uczyć kogoś, kto został skreślony z listy słuchaczy. Tak że ja poleciłem znajomemu w takiej sytuacji po prostu nie płacić. Minął od tego czasu już rok i szkoła nadal nie zdecydowała się na oddanie sprawy do sądu, mając zapewne świadomość swojej niechybnej porażki.

Odroczenia ze względu na stan zdrowia

Takie odroczenie polega po prostu na złożeniu wniosku o skierowłuchaczykomisję lekarską w związku ze zmianą stanu zdrowia od czasu poprzedniej wizyty na komisji. Możesz otrzymać kategorię B, która oznacza czasową niezdolność do służby wojskowej i konieczność ponownego stawienia się przed komisją w wyznaczonym czasie. Należy jednak pamiętać, że wojsko musi płacić lekarzom znajdującym się w składzie komisji. W związku z tym nie kieruje na komisję każdego, kto zgłosi taki wniosek. Na ogół kieruje dopiero w momencie, kiedy już chce poborowego powołać. Takich, których na razie nie zamierza - nie. Zapobiega to wypadkom, że ktoś raz za razem zgłaszałby wniosek o kolejną komisję, na zasadzie "za sto pierwszym podejściem się uda". Sposób zatem jest czysto teoretyczny i skutkuje jedynie w momencie, kiedy już chcą wręczyć 'bilet'.

Odroczenia ze względu na sytuację osobistą

Są dwa rodzaje odroczeń w związku z sytuacją osobistą:
  • w związku z koniecznością sprawowania opieki nad osobą poniżej 16. lub powyżej 75. roku życia, lub nad osobą niezdolną do samodzielnej egzystencji, o ile nie ma ona innej pełnoletniej rodziny (tak w wielkim skrócie, szczegóły są w art. 39. ust.1. pkt 3. ustawy). Jednak uwaga - do uznania, że taka sytuacja zachodzi, konieczne jest zaświadczenie wójta, burmistrza lub prezydenta miasta (art 39a). Nie może to być jedynie Twoje widzimisię. Takiego odroczenia można udzielić jedynie trzykrotnie na okres do dwunastu miesięcy każdorazowo.
  • w związku z ważnymi sprawami osobistymi lub rodzinnymi poborowego innymi niż wymieniona w poprzednim punkcie opieka nad członkiem rodziny, w tym w związku z zaistnieniem trudnej sytuacji osobistej lub rodzinnej, a także koniecznością załatwienia spraw związanych z prowadzoną firmą lub gospodarstwem rolnym. Takiego udzielenia komendant może (to ważne, ponieważ to on o tym decyduje według własnego uznania) udzielić na okres od trzech do dwunastu miesięcy, jednorazowo. Wniosek taki trzeba odpowiednio umotywować, według własnego uznania. Wszelkie dokumenty się przydadzą - zaświadczenie, że żona jest w ciąży, że zmarła babcia, że masz obsiane sto hektarów i musisz być na żniwach, że Twoja firma bez Ciebie nie wywiąże się z kontraktu itd itp. Jednak nie możesz mieć pretensji do komendanta WKU, że odroczenia Ci nie udzielił. Od decyzji negatywnej możesz się odwołać do szefa WSW, ale jest mało prawdopodobne, aby w tym przypadku ją zmienił.

Sytuacje, w których wstrzymywany jest pobór

W art. 44. ustawy zdefiniowane są warunki, w których pobór nie następuje. Oprócz osób w specyficznej sytuacji (w uproszczeniu - osób, które zaczynają po ukończeniu odpowiedniej szkoły pracę w służbach mundurowych), nie powołuje się osób mieszkających stale za granicą. Warto podkreślić słowo "stale", aby odróżnić ten zapis od terminu "czasowe przebywanie za granicą", pojawiającego się w art. 46. ustawy. Artykuł ten mówi o tym, że poborowych przenosi się do rezerwy po 18 miesiącach od momentu, w którym mogliby zostać powołani (upraszczając). Artykuł wymienia też szereg sytuacji, w których ten przepis nie ma zastosowania, np. w wypadku niespełnienia wojskowego obowiązku meldunkowego lub właśnie czasowego przebywania za granicą. Wtedy bieg 18-miesięcznego terminu liczy się od momentu spełnienia owego obowiązku, powrotu zza granicy itp (ust. 2 i 3 art. 46, warto przeczytać!).

Zatem jeśli wyjechałeś za granicę na stałe, wówczas po prostu nie powołują Cię (chociaż chcieliby). Pod warunkiem, że przed wyjazdem się wymeldujesz ze zgłoszeniem wyjazdu za granicę (wymóg ustawy o ewidencji ludności po jednej z niedawnych nowelizacji). Po upłynięciu 18-miesięcznego terminu jesteś w rezerwie. Oczywiście istnieje możliwość, że będziesz musiał udowodnić, że faktycznie na stałe zamieszkiwałeś za granicą. Ustawa nie precyzuje tego określenia, zatem można się jedynie domyślać, że im mniej 'wici' łączących Cię z Polską, tym łatwiej będzie dowieść 'stałości' tego wyjazdu. W szczególności nie powinno się być w Polsce zatrudnionym, nie powinno się tutaj pobierać nauki, płacić podatków. Najlepiej, jeśli Twoje centrum interesów życiowych, takie w rozumieniu przpisów podatkowych, będzie poza granicami kraju. Dobrze też nie mieć w Polsce nieruchomości. Bardzo przyda się zaświadczenie o zameldowaniu za granicą, o zatrudnieniu za granicą itp.

Należy jednak koniecznie pamiętać o spełnieniu wojskowego obowiązku meldunkowego, czyli wymeldowaniu się ze zgłoszeniem wyjazdu za granicę. Jeśli tego nie zrobisz i potem nie odbierzesz jakiegoś poleconego z WKU, to niestety masz przechlapane, bo oznacza to albo lit. c), albo d) (albo i obydwa zapisy naraz) z pkt 2. ust. 2. art. 46 ustawy i po powrocie za 10 lat możesz się obudzić z ręką w nocniku, ponieważ dopiero wtedy zacznie bieg 18-miesięczny termin.

Chciałbym nadmienić, że mój pogląd na temat niemożności powołania przez wyjazd na stałe za granicę i związane z tym przeniesienie do rezerwy jest przez wielu krytykowany i negowany. Ja jednak uważam, że o ile się skutecznie wyjedzie na stałe (bo niestety nie wiemy, co to oznacza), to po osiemnastu miesiącach (lub 12, jeśli jesteśmy absolwentami wyższej uczelni) jesteśmy w rezerwie.

Przeniesienie do rezerwy

W ogólności należy powiedzieć, że są dwa 'tory' przenoszenia do rezerwy bez odbycia zasadniczej służby wojskowej po ukończeniu studiów wyższych. Pierwszy, 'stary', dotyczy absolwentów, którzy rozpoczęli naukę w roku akademickim 2001/2002 lub wcześniej i polega na przenoszeniu ich do rezerwy na mocy rozporządzenia ministra, praktycznie bezwarunkowo. Drugi obowiązuje absolwentów, którzy studia rozpoczęli w roku akademickim 2002/2003 lub później i tutaj sytuacja jest bardziej skomplikowana, ponieważ tacy absolwenci powinni byli uregulować swój stosunek do służby wojskowej podczas studiów, uczęszczając na specjalne zajęcia w ich trakcie.

Przeniesienie do rezerwy dla absolwentów, którzy studia rozpoczęli przed rokiem akademickim 2002/2003

Dla osób, które rozpoczęły studia w roku 2001 lub na początku 2002 (semestr zimowy), sytuacja nie jest trudna. Ponieważ panował w tym czasie system, w którym absolwenci byli rokrocznie zwalniani z odbycia przeszkolenia wojskowego, ministerstwo zachowało ten tryb także obecnie, w roku 2007. I chwała ministerstwu za to, bo to nie był jego obowiązek.

Absolwenci, którzy rozpoczęli studia przed rokiem akademickim 2002/2003 i obronili się w roku 2007 lub wcześniej, zostaną, zgodnie z rozporządzeniem, przeniesieni do rezerwy. Przy czym należy zwrócić uwagę na kilka istotnych spraw:
  • co prawda rektor uczelni ma obowiązek poinformować WKU o uzyskaniu statusu absolwenta, ale lepiej na tym nie polegać - wystarczy, że uczelnia termin "niezwłocznie" dla własnej wygody zinterpretuje jako np. "za pół roku, kiedy w dziekanacie skończy się młyn związany z rekrutacją i wpisami na semestr". List może się też zgubić na poczcie, albo w WKU kartka może wpaść między biurko a ścianę itp. Najlepiej zatem niezwłocznie po uzyskaniu statusu absolwenta wziąć dyplom lub najlepiej zaświadczenie z uczelni (powinni wydać w dziekanacie) i pofatygować się do WKU osobiście. Jeżeli coś nie wyjdzie i zorientujesz się dopiero po 31.01.2008, to nie będzie możliwości przeniesienia do rezerwy do czasu wejścia w życie kolejnego rozporządzenia.
  • poborowi korzystający z odroczenia ZSW lub przeszkolenia wojskowego NIE BĘDĄ przeniesieni do rezerwy automatycznie! Czyli jeśli jesteś z jakiegoś tytułu odroczony mimo uzyskania statusu absolwenta (np. studiujesz na innej uczelni, albo kontynuujesz naukę na studiach doktoranckich, albo złożyłeś wniosek o odroczenie z ważnych przyczyn osobistych itp.), musisz się pofatygować do WKU i złożyć do końca roku wniosek o przeniesienie do rezerwy, zgodnie z § 2. pkt 1. rozporządzenia.
  • poborowi niekorzystający z odroczenia są przenoszeni do rezerwy, o ile w ciągu 30 dni od dnia wejścia w życie rozporządzenia nie złożą wniosku o nieprzenoszenie do rezerwy. Idąc z dyplomem do WKU w celu wklepania rezerwy w książeczkę, jeśli jest jeszcze przed upływem tychże 30 dni, możesz zostać poproszony o podpisanie oświadczenia, że tego wniosku o nieprzenoszenie nie złożysz.
  • jeśli złożyłeś kiedyś wniosek o przeznaczenie do służby zastępczej, to niestety - nici z przeniesienia do rezerwy.


Dotarły do mnie głosy o przypadkach, w których pracownicy WKU twierdzą, że nie jest możliwe przeniesienie do rezerwy w sytuacji, kiedy poborowy korzysta z odroczenia. Jest to twierdzenie nie znajdujące poparcia w rozporządzeniu i nie mające podstawy prawnej. Wymagany jest wówczas jedynie od poborowego odpowiedni wniosek. Różnica jest w jednej podpisanej kartce papieru - w przypadku poborowego niekorzystającego z odroczenia po prostu pani załatwia temat bez żadnego pisemnego wniosku i tyle.

W każdym wypadku istnieje oczywiście przepis ogólny, ustawowy, mówiący o tym, że po dwunastu miesiącach od momentu, w którym WKU dowiedziało się o uzyskaniu statusu absolwenta, poborowy przenoszony jest do rezerwy w ostatnim dniu tego okresu (art 93. ustawy). Może to też być (o ile wypada wcześniej) moment upłynięcia 18-miesięcznego okresu po ustaniu 'przeszkody' w poborze, czyli np. odroczenia. Należy jednak pamiętać, że np. niestawienie się na wezwanie powoduje 'restart' tego okresu, tak że nie da się go 'przeczekać' ukrywając się. Dotyczy to jednak tylko owego 18-miesięcznego okresu na warunkach ogólnych. Okres 12-miesięczny dla absolwentów, moim zdaniem, nie jest objęty takimi restrykcjami. Czyli można wyjechać za granicę, albo odroczyć się rozpoczynając kolejne studia (a nawet szkołę policealną! i po 12 miesiącach jesteśmy w rezerwie. Takie jest moje zdanie, którego nikt nie zdołał dotychczas obalić podpierając się prawem, więc ciągle uważam je za prawidłowe. Jest to moim zdaniem niezamierzona luka, która zostanie wkrótce poprawiona, gdyż od roku 2007/2008 wszystkie studia wyższe są dwustopniowe, zatem ktoś, kto chce zrobić magisterium, do wojska w obecnej sytuacji nigdy powołany nie zostanie (bo po studiach I stopnia natychmiast pójdzie na studia II stopnia i ich trakcie minie 12 miesięcy).

Przeniesienie do rezerwy dla absolwentów, którzy studia rozpoczęli w roku akademickim 2002/2003 lub później

W roku 2002 zmieniła się koncepcja systemu powszechnej służby wojskowej. Wprowadzono kilka zmian, z których najważniejsza, wprowadzona w drodze ustawy z 13.10.2002 r. "o zmianie ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej oraz o zmianie ustawy o uposażeniu żołnierzy" (Dz. U. Nr 166, poz. 1363), dotyczyła studentów - otóż wprowadzono sposób odbycia przeszkolenia wojskowego w trakcie studiów. Ministerstwo bardzo wyraźnie zaznaczało,że dla absolwentów, którzy mieli taką możliwość, oznacza to koniec automatycznego przeniesienia do rezerwy po skończeniu studiów, tak jak to było dotychczas. Wielu studentów najwyraźniej nie chciało przyjąć tego do wiadomości, co znajduje obecnie wyraz w sporej rzeszy zaskoczonych absolwentów, po których "armia sięga" i powołuje na 3-miesięczne przeszkolenie po studiach, a którzy się tego nie spodziewali, bo przeciez od lat absolwentów się od problemu służby wojskowej zwalaniało. No i mają rację - zwalniało - czas przeszły dokonany.

Charakter i warunki odbywania przeszkolenia wojskowego studentów i absolwentów są określone w rozdziale 4. ustawy. Studenci mogą na drugim roku studiów uczęszczać na kurs "przysposobienie obronne". Jeśli zdadzą z niego egzamin, wówczas powinni w ciągu miesiąca złożyć wniosek o odbycie krótkotrwałego przeszkolenia wojskowego (6-tygodniowego). Jeśli zostaną na nie w trakcie studiów powołani, wówczas po jego odbyciu zostaną przeniesieni do rezerwy. Jeśli nie zostaną powołani, również zostaną przeniesieni do rezerwy. Niemniej istotny jest warunek, aby złożyć wniosek. Nie można czekać tak po prostu - krótkotrwałe przeszkolenie na studiach jest opcją, dlatego należy zgłosić chęć z niej skorzystania. Jeśli wniosku nie złożysz, to niezależnie od odbębnienia przysposobienia obronnego - ryzykujesz koniecznością 3-miesięcznego przeszkolenia po studiach. To samo grozi Ci, jeśli nie będzie możliwe odbycie przeszkolenia z Twojej winy, mimo tego, żę się zgłosiłeś (art. 93e ust. 2 ustawy). Jeśli np. nie odbierzesz karty powołania, to niestety masz przechlapane i tracisz uprawnienia do zaliczenia wojska w trakcie studiów.

Jeśli zatem złożyłeś wniosek i nie powołano Cię na przeszkolenie, to wraz z dniem, kiedy WKU dowie się o uzyskaniu statusu absolwenta - zostaniesz przeniesiony do rezerwy z mocy ustawy. Jeśli odbyłeś przeszkolenie - sprawa jest prosta - przeniesie Cię dowódca Twojej jednostki, tuż po szkoleniu.

A co zrobić, jeśli nie zgłosiłeś się na przeszkolenie? No, trzeba przeczytać rozdział o odroczeniach. :) Albo iść na kolejne studia i w ich trakcie odbębnić przeszkolenie. Niestety, można to zrobić dopiero na drugim roku, czyli pierwszy trzeba zaliczyć. Tak czy siak, po roku od momentu, w którym WKU się dowie, że jesteś absolwentem i mimo tego nie powoła, będziesz przeniesiony do rezerwy z mocy ustawy.

Inne sposoby odbycia ZSW

ZSW, w sensie siedzenia dziewięć miesięcy w koszarach, nie jest wyrokiem. Są dwa alternatywne sposoby spełnienia swojego obowiązku zasadniczej służby wojskowej - służba w formacjach uzbrojonych niewchodzących w skład sił zbrojnych (art. 56. ustawy) i służba zastępcza.

Służba zastępcza powstała dawno temu jako alternatywa dla ZSW. Czasy się zmieniają, natomiast ciągle nosi ona znamiona kary dla poborowego za niechęć do odbycia ZSW - trwa dwukrotnie dłużej niż ZSW, złożenie wniosku o nią uniemożliwia przeniesienie do rezerwy po zostaniu absolwentem, a wniosek o służbę zastępczą należy szczególnie umotywować. Moim zdaniem, dzisiaj służba zastępcza nie jest już rozwiązaniem. Najlepiej skończyć studia.

Jeśli ktoś nie chce być w wojsku jako takim, może złożyć podanie o odbywanie służby w formacjach uzbrojonych - obecnie można służbę w tym trybie odbyć w Policji. Trwa ona rok i na ten czas zostaje się po prostu policjantem. Oczywiście dostaje się najgorszą robotę, ale patrolowanie ulic jest na pewno dużo ciekawsze, niż siedzenie w koszarach. A po upływie służby ma się pierwszeństwo (de facto) w zatrudnieniu w służbie, w której się było. Same zalety. Wady - podobno nie jest łatwo się dostać, trzeba spełnić wymagania jak dla normalnego policanta, czyli mieć 175cm wzrostu, nie być ostatnim fajtłapą, być niekaranym itp.

Typowe problemy, z którymi borykają się poborowi

Lektura np. znakomitego forum o poborze daje pogląd na pewne typowe problemy poborowych. Forum warto przeglądnąć (zajęcie na kilka dni), jednak należy pamiętać, że tam każdy może chlapnąć każdą głupotę, jaka mu przyjdzie do głowy. Trzeba po prostu uważać na niektóre 'złote rady', które odstają od powszechnie przyjętych opinii. :) Na ogół takie są wygłaszane z dużą dozą pewności siebie, co czyni je trudnymi do zidentyfikowania. Zalecam czujność. Hitem było stwierdzenie pewnej osoby na tym forum, że za unikanie ZSW można zostać ukaranym jedynie raz, bo dwa razy "za to samo przestępstwo" ukaranym być nie można. :) Nie chce mi się tłumaczyć, dlaczego to bzdura, ale to bzdura. Jest tam takich więcej.

  • przyszło wezwanie, odebrałem, co teraz - no, "co teraz" - wiadomo, trzeba coś zrobić. Generalnie na wezwanie stawić się musisz. Niezrobienie tego będzie skutkowało wysłaniem kilku kolejnych, a następnie przekazanie sprawy prokuraturze, gdyż jest to co najmniej wykroczenie, a pewnych sytuacjach zdaje się, że i przestępstwo. Potem szuka nas Policja i tak dalej - niemiło. Trzeba zatem pójść, ale przygotować sobie jakieś papiery - zaświadczenie o pobieraniu nauki, wniosek o zmianę kategorii zdrowia, wniosek o służbę zastępczą, wniosek o odroczenie - przeczytaj całość artykułu, będziesz wiedział. Na pewno nie ma co nie iść. Jedyne, co mogę doradzić, to w sytuacji, kiedy czas odgrywa rolę, np. za miesiąc zamierzamy zacząć się uczyć itp - jeśli ten czas nie jest długi - np. miesiąc, to należy powstrzymać się od wizyty w WKU. Pójść w momencie, kiedy sytuacja będzie wyklarowana. Za tę chwilę spóźnienia nic nam nie zrobią, a uprości to znacznie sytuację.
  • jestem za granicą, do mamy przychodzą wezwania, przyjeżdża policja... - no wiadomo, a co mają robić, skoro się nie wymeldowałeś, chcą Cię powołać, a Ty się nie zgłaszasz mimo poprawnie doręczonych (tak, nie musisz odbierać, ani Ty ani rodzina, wystarczy, że wyślą list polecony i ten wróci nieodebrany - jest to tzw. skuteczne doręczenie wg KPA). Trzeba było się wymeldować wyjeżdżając. Jeśli tego nie zrobiłeś, to teraz kapusta po obiedzie. Niech Cię wymeldują rodzice - niestety trwa to chyba dłużej i nie wiem, czy mogą to zrobić ze zgłoszeniem wyjazdu za granicę (konieczność). Najlepiej przyjechać i zrobić to samemu. Jeśli już sprawą zajęła się prokuratura albo Policja, to lepiej unikać lotnisk i skorzystać z dobrodziejstw układu z Schengen ;-) Niestety, jeśli sprawa trafiła do prokuratury, to trochę tam zapewne poleży. W praktyce jakąś karę trzeba będzie odbyć. Nie mam już doświadczenia z tak 'hardkorowych' etapów problemów z wojskiem - ja i moi znajomi byliśmy na tyle rozsądni, że nigdy do takich akcji nie doprowadziliśmy. :) Niemniej można zaryzykować kilka tez: 1) wątpliwe, żeby wystawiano za podejrzanymi o takie rzeczy jakieś europejskie nakazy aresztowania i tak dalej, ale zobaczymy, jaka będzie praktyka; 2) sprawa prawdopodobnie ulegnie kiedyś przedawnieniu. Niestety nie podejmuję się wypowiadać w tej kwestii, trzeba by zapytać jakiegoś speca od prawa karnego; 3) były przypadki, że prokuratury umarzały takie sprawy ze względów formalnych - podobno też nie lubią mieć otwartych takich spraw, bo im statystyki zaniżają, a co tu zrobić, jak facet od lat za granicą - najprościej umorzyć. Zatem - PRZED WYJAZDEM ZAWSZE SIĘ WYMELDUJ ZE ZGŁOSZENIEM WYJAZDU ZA GRANICĘ!!!. No.
  • mam niepracującą żonę, dziecko, a oni chcą mnie powołać - pozostaje pogratulować potomka, ale nic poza tym. Tata nie może liczyć na jakiekolwiek przywileje, poza ew. dofinansowaniem do mieszkania, jeśli żona nie pracuje (szczegóły jego wyliczania są dość skomplikowane i zależą od stawek różniących się w każdej gminie, ale generalnie można dostać najwyżej kilkaset zł). Od lat nie ma żadnych odroczeń dla "jedynych żywicieli".
  • mam kredyt, czy wojsko będzie mi go płaciło? - ależ skąd, armia to nie kasa zapomogowo pożyczkowa. Jedyne co, to jeśli umowa z bankiem tego nie wyłączyła, to spłata kredytu ulegnie zawieszeniu na czas odbywania ZSW, a oprocentowanie za ten okres nie będzie naliczane.
  • mam firmę, przecież jak mnie wezmą do wojska, to zbankrutuję! - no, najprawdopodobniej tak. W dodatku kto wie, może i pójdziesz do więzienia? Jeśli nie załatwisz sobie kogoś, kto np. wypłaci pracownikom pensje i zapłaci za nich ZUS, to masz spore szanse na normalny proces karny, bo w naszym socjalistycznym kraju wykroczenie przeciw prawom pracowniczym jest karane jak nie przymierzając rozbój. :) Na odlew dostaniesz jakiś ciekawy mandat za niezłożone deklaracje do US itd itp. Cóż - ustawodawca nie przewidział żadnych uregulowań w tej kwestii.

Posłowie

Na rozluźnienie możesz też poczytać całkiem śmiszny dowcip :)

Wszelkie wykorzystanie tego tekstu w celach komercyjnych, w tym przedruk (także w skrótach) w prasie, wymaga zgody autora (kontakt: samotnik@samotnia.eu.org).
EN - PL
w sieci od 2002
POWERED BY PUBLICONS.DE